niedziela, 30 czerwca 2013

Opowiadanie z Harrym cz.21 "Zbliżył swoją twarz..."

http://www.youtube.com/watch?client=mv-google&gl=PL&hl=pl&feature=related&v=klE2B8r_eNc&nomobile=1

Obudziłam się nad ranem, słońce przedostawało się przez zasłony do mojej sypialni. Przetarłam oczy i spojrzałam w lewą stronę, obok mnie na łóżku spał Harry. Wyglądał tak słodko, nie chcąc przerywać tej chwili, położyłam się i ponownie zasnęłam.

Tym razem obudził mnie zapach świeżo zrobionych gofrów, który unosił się po domu i docierał do moich nozdrzy. Jak zaczarowana podążałam za zapachem, byłam pełna sił, co było rzadkością.
- Dzień dobry- powiedziałam z uśmiechem, wchodząc do kuchni.
- Cześć, wszystko już dobrze?
- Tak.
- Ogromnego stracha mi wczoraj napędziłaś, może powinniśmy pojechać do szpitala? - pytał z troską w głosie.
- Nie, nie trzeba, jest ok i przepraszam, że cię wczoraj przestraszyłam..
- Nie szkodzi, chcę cię dzisiaj zabrać na spacer do parku, co ty na to? - zapytał.
- Bardzo chętnie, ale najpierw zjedzmy, umieram z głodu-zaśmiałam się, dobry humor u mnie to też niecodzienność.
Po zjedzonym posiłku, poszłam się ubrać, założyłam ciemno-niebieskie rurki i biały sweter w paski tego samego koloru, wkładany przez głowę. Standardowo czapka, rękawiczki i szalik. Dziś wydawało się być chłodniej, więc założyłam jeszcze swoją kurtkę i gotowi opuściliśmy dom. Idąc wolno parkiem, rozmawialiśmy. Od czasu do czasu wybuchaliśmy śmiechem, Harry opowiadał mi co działo się u chłopaków po moim odejściu, dawno ich nie widziałam, a tęskniłam.
- Harry będę mogła zobaczyć się z chłopcami?-  niepewnie zapytałam.
- A dlaczego pytasz się o to mnie? Przecież możesz, zobaczyć się z nimi kiedy chcesz, na pewno się ucieszą- uśmiechał się.
- Myślałam, że może nie chcesz, żeby znali kogoś takiego jak ja i żeby się ze mną widywali.
- Co ty wygadujesz, oczywiście, że chcę, chodź pokaże ci jedno magiczne miejsce?
Harry chwycił mnie za dłoń, 
 a przez ciało przeszła fala ciepła i przyjemnego uczucia. Prowadził jakimiś skrótami, wśród różnych pagórków i drzew. Droga wydawała się być długa, zeszliśmy w dół i szliśmy jakąś skarpą, po czym z powrotem weszliśmy na górę i powoli schodziliśmy na równy teren. Moje oczy dostrzegły jezioro rozciągające się dookoła. Pokrywał je lód, ale i tak było piękne. Podeszliśmy do dużego drzewa, które rosło tu samotnie.
- Chodź, siadaj.
Harry złapał mnie w pasie i podsadził do góry, usadzając na jedne z gałęzi. Nie siedziałam wysoko, mogłam patrzeć stojącemu na przeciwko chłopakowi, prosto w oczy. Jego uśmiech, jego obecność właśnie tego potrzebuje moje serce. Ta harmonia bijąca z cudownej atmosfery, dawała ukojenie i spokój. Myśl, że mogę spędzić ten dzień właśnie z tym chłopakiem radował mnie i moje serce.
- Mogę cię o coś spytać? - zapytałam niepewnie.
- Jasne, pytaj.
- Dlaczego to miejsce jest magiczne?
- Bo mogę robić tu co chcę i nikt mi nie przeszkodzi, ale jest jeszcze jeden powód- odpowiedział.
- Jaki?
- Ty jesteś tu ze mną i może... nie powinienem tego robić, ale muszę...
Chłopak zbliżył swoją twarz do mojej i połączył nas w pocałunku.
 Jego dłoń delikatnie gładziła mój policzek. Spokojne ruchy, pełne namiętności dawały mi szczęście, którego od bardzo dawna mi brakowało. Wplotłam swoje dłoń w jego włosy, wiedząc jak bardzo to lubi. Czułam jego smak, który nigdy mi się nie znudzi, nasze języki toczyły powolną walkę. Po chwili oderwaliśmy się od siebie, żadne z nas nic nie mówiło, patrzyliśmy sobie w oczy. Chciałam, żeby każdy dzień tak wyglądał, nie pytając o pozwolenie, wtuliłam się w chłopaka, a on to odwzajemnił, trwaliśmy w chwili.
- Jest pięknie, dziękuję, że mnie tu zabrałeś.
- Nie ma za co.
- Możemy wracać, trochę zimno mi? - zapytałam.
- Jasne, czekaj dam ci moją kurtkę..
- Nie, ja dam radę, zamarzniesz- chłopak niechętnie, ale zgodził się ze mną.
Wracaliśmy tą samą drogą, ale ja tym razem byłam szczęśliwsza i choć wiedziałam, że Harry nadal ma dziewczynę, to nie żałowałam niczego.
- Wejdziemy do sklepu dla niemowląt? - zapytał kiedy przechodziliśmy koło jednego z centrum handlowych.
- Jeżeli chcesz to chodźmy
Harry jako dżentelmen przepuścił mnie w drzwiach i już po chwili błądziliśmy wśród półek. Wybraliśmy kilka rzeczy dla maluszka, głównie w kolorze kremowym lub żółtym by nadawały się i dla chłopczyka i dla dziewczynki. Po zrobionych zakupach udaliśmy się do mojego mieszkania, ja zdrzemnęłam się, a Harry zrobił obiad i gdzieś zniknął, zostawiając karteczkę, że przyjdzie rano...

Dziękuję wam za komentarze... <3>

4 komentarze: