Szedłem przez park z Melis za rękę. Zakochałem się w niej była piękna, urocza, miła lecz nie wiem czy to prawdziwa miłość. Może to tylko zauroczenie, nie umiem tego stwierdzić. Na pewno jest moim pocieszeniem po ( t.i ). Zalecza zranione serce i wypełnia pustkę. Kątem oka zerknąłem na dziewczynę. Proste, ciemno brązowe włosy za ramiona okalające jej twarz. Wąskie brzoskwiniowe usta i lekko zadarty do góry nosek. Ciemne niczym czarna kawa oczy. Bardzo gadatliwa, czasem aż za bardzo. Pewna siebie i zawzięta. Jest zupełnym przeciwieństwem ( t.i ).
- Daj buziakaJej głos rozniósł się po parku, a ja nachylając się założyłem na jej ustach pocałunek. Przyśpieszyłem odrobinę kroku, aby szybciej znaleźć się u celu. Odprowadziłem piękność do jej domu, ucałowałem na pożegnanie i sam wracałem do swojego. Dookoła zapadł zmrok, srebrny księżyc zastąpił słońce. Wszedłem do domu i zamknąwszy drzwi wszedłem do salonu. Chłopaki jak zwykle zajęci byli sobą, nawet Liam od kilku dni wydawał się być inny taki weselszy i spokojniejszy, domyślam się, że wiąże się to z Danielle. Udałem się do swojego pokoju i zamykając drzwi zjechałem po nich. Po raz kolejny uciekłem od otaczającego mnie świata. Zamknąłem się w ciemnym pomieszczeni, w czterech ścianach i nie wpuszczałem nikogo. Uciekałem myślami, odizolowywałem się od otoczenia i ludzi. W ręce wpadł mały świstek, na którym widniały słowa (t.i) "Nie udawałam miłości do ciebie". Wierze, że jej nie udawała, wierze jej słowom, ale złość na jej czyny i kłamstwa przezwycięża miłość. Nie pozwala mi na wybaczenie jej.
Pusty park, puste ulice pozbawione ludzi, cisza.
- Harry masz gościa- krzyki Liama i nie zadowolenie w jego głosie rozniosło się po domu.
Podniosłem się z podłogi i zszedłem na dół widząc Melise.
- Hej coś się stało? - zapytałem zaskoczony jej obecnością.
- Przyszłam do mojego chłopaka, nie mogę- weszła do środka.
- Możesz, chodźmy na górę.
Dziewczyna rozłożyła się na łóżku, a ja obok niej
- Chciałaś o czymś porozmawiać?
- Nie- odpowiedziała szybko.
Zaczęła mnie całować i ściągać moją koszulkę. Wiedziałem do czego to prowadzi. Jej pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne.
- Poczekaj, ja nie mogę- powiedziałem odpychając ją od siebie.
- No przestań Harry Styles nie może...- była uparta.
- Nie chcę, proszę...- uległa i bez słowa wyszła z mojego pokoju, a później domu.
Zamykając oczy myślałem o tym wszystkim....
*** Twoimi Oczami***
Po przepłakanej noc nastał dzień, a ja musiałam dalej żyć. Zjadłam śniadanie, ubrałam kurtkę i jak miałam w zwyczaju wyszłam się przejść. Od jakiegoś czasu to było moje ulubione zajęcie, wolne spacery uspokajały mnie. Doszłam do centrum i ponownie zobaczyłam widok jakiego nie chciałam, starałam się uciec. Liama.
Odbiegłam kawałek i wyciągając w pośpiechu komórkę, zadzwoniłam do
- Słucham?
- Liaś proszę przyjedź, potrzebuje cię- mój głos łamał się, potrzebowała pocieszenia. potrzebowałam czyjeś bliskości.
- Zaraz będę ale gdzie ty jesteś?
Wytłumaczyłam mu, w którym miejscu obecnie się znajduję i czekałam. Mój stan psychiczny nie był najlepszy, złamałam się, coś we mnie pękło, nie pozwala mi żyć normalnie. Nie potrafię pohamować łez, chociaż bardzo chcę. Po 7 minutach zobaczyłam Liam idącego do mnie. Widział mnie, był lekko przestraszony moim stanem.
- Uważaj!!!!!!
Usłyszałam jego przerażony krzyk i mocne światła samochodu oślepiły mnie...


jak mogłaś skończyć w takim momencie?! znajdę i zabiję... czekaj... kurczę nie mogę bo nie będę wiedzieć co bedzie dalej... leć dodawać nexta. :*
OdpowiedzUsuń