niedziela, 2 czerwca 2013

Opowiadanie z Harrym cz.12 "Kto jest ojcem dziecka..."

Patrzyłam na każdy kolor po kolei wyobrażając sobie jak będzie wyglądał pokój z jego udziałem.
- (T.I)? - czyjś głos doszedł mnie za pleców.
- Tak, Hej Liam - chłopak przytulił mnie.
- Cudownie, że wróciłaś, a tak w ogóle to co ty tu robisz? I czy ty jesteś w ciąży czy tylko ci się przytyło? - zaśmiał się uroczo.
- Jestem w ciąży i szukam farby do pokoju dziecka tylko, że jest ich tyle, że nie wiem jaką wybrać.
- To gratuluję, a co do koloru to jeżeli zechcesz chętnie ci pomogę?
- Pewnie, że chcę- uśmiechnęłam się promiennie.
- No więc to chłopczyk czy dziewczynka?
- Nie wiem.
- Aha, wiesz mi bardzo podoba się ten delikatny niebieski.
- A mnie ten jasny róż.
- Więc weźmy te dwa, będzie kolorowo.
Załadowaliśmy farby do mojego wózka i kilka wałków oraz pędzli, zaczęliśmy gdzieś iść bez namysłu.
- A ty co tutaj robisz? - zapytałam.
- Musiałem kupić taśmę i kilka śrubokrętów, ale już wszystko mam.
Doszliśmy do kas gdzie wypakowałam swoje sprzęty i zapłaciłam za nie. Chciałam je już wziąć w ręce, kiedy Liam mi zabrał farby z przed nosa.
-Nie możesz dźwigać, ja je wezmę.
- Miły jesteś, ale ja naprawdę sobie poradzę...
- Nie, nie i koniec, możesz wziąć jedynie pędzle, one są lekkie...
- Ale ja mieszkam daleko, po za tym nie będę ci głowy zawracała..
- Tym bardziej ci nie dam i nie mam nic do roboty dzisiaj- jego uśmiech nie schodził z twarzy.
Wsiedliśmy do jego samochodu i jechaliśmy w ciszy do mojego mieszkania. Chłopak pomógł mi wnieść puszki z farbą, a właściwie on sam to zrobił.
- Nie wiem jak ci dziękować, może zostaniesz na kawę, ugotuję nam coś?
- Jasne tylko na chwilę muszę wrócić do domu, ale zaraz będę z powrotem
- Ok, Liam nie mów nikomu o tym- wskazałam na brzuch.
Chłopak przytulił mnie i wyszedł. Udałam się do kuchni i zaparzyłam kawę dla Liama i herbatę dla siebie. Przygotowałam kurczaka i wstawiłam go do piekarnika, zrobiłam jakąś sałatkę i poszłam ogarnąć troszkę salon. Po 10 minutach do mieszkania wszedł Liam, ubrany w stare ciuchy i z drabiną ?
- Yyy po co ci to? - zapytałam zdziwiona.
- No przecież nie pozwolę ci samej malować tego pokoju- zaśmiał się.
- Heh kawę ci już zrobiłam, jest w kuchni, ja idę się tylko przebrać- rzekłam i zniknęłam mu z pola widzenia.
Wyszłam z łazienki przebrana w szare dresy i luźną porozciąganą koszulkę. Liam widocznie sam znalazł pokój dziecka i już zdążył przygotować wszystko. Podeszłam do niego, chwyciłam wałek i zaczęłam malować.

Każde z nas malowało ścianę, a nasze wygłupy nie miały końca. Dobra aura i głośne śmiechy roznosiły się po całym mieszkaniu. Ściany zaczęły nabierać kolorów, nasze ciuchy też, byliśmy cali w farbie, co w cale nam nie przeszkadzało.
- ( t.i ) kto jest ojcem dziecka? - wyskoczył nagle z pytaniem
Liam ...  



Następna pojawi się w ciągu 3 dni :)



2 komentarze: