Głośny pisk opon, huk i mocne uderzenie. Straciłam grunt pod nogami, moje ciało przeszywał ogromny ból. Słyszałam krzyki ludzi, wśród nich Liama i po chwili sygnał karetki. Później przed oczami nastała ciemność.
Cichy pisk maszyn, obijał się o moje uszy, czułam czyjś dotyk, ktoś trzymał moją dłoń.
Chciałam podnieść powieki, otworzyć oczy, ale to było dla mnie nie możliwe. Ogromny ból obejmował całe moje ciało i zaciskał w swym uścisku, a oddychanie sprawiało trudność.
- Ona wyjdzie z tego prawda...
Wypowiedziane słowa dotarły do moich uszu i cichły. Ponownie pojawiła się ciemność, lecz tym razem zupełnie inna. Nie bałam się, byłam tak jakby we śnie, moim własnym śnie. Siedziałam na białym korytarzu, jeżeli można to tak nazwać, promienie słońca, oświetlały moją twarz i ogrzewały ciało. Czyjeś ramiona tuliły mnie do siebie i choć nie mogłam dostrzec tej osoby, czułam się bezpiecznie. Jego dotyk napajał mnie spokojem i radością. Pozwolił zapomnieć o wszystkim, pozwolił odpocząć. Można to miejsce nazwać rajem, ale nie niebem do niego jeszcze miałam daleko....Więc gdzie jestem ?
*** Oczami Harrego ***
Stałem przed jednym z budynków w centrum Londynu i starałem się przeprosić Melise. Głośny pisk opon samochodu i huk doszedł do moich uszu. Rozejrzałem się dookoła szukając źródła wydanych dźwięków. W oczy rzucił mi się obraz przyjaciela. Liam stał w bezruchu i głośno krzyczał. Tłum ludzi zebrał się dookoła, przestraszony podbiegłem do niego, bałem się, że to Danielle. Przytuliłem chłopaka i spojrzałem na dziewczynę, nie była to Dani lecz (t.i). Przerażony stałem jak wryty, nie mogłem nic zrobić, ciało odmawiało mi ruchów. Z oddali przyjechała karetka i szybko zabrała dziewczynę do szpitala. Ocknąłem się po chwili.
- Harry, musimy jechać do szpitala szybko- mówił śpiesznie i niezrozumiale chłopak.
- Spokojnie...- chciałem go uspokoić.
- Ty nic nie rozumiesz ona jest w ciąży...Harry ona jest w ciąży z tobą, nosi wasze dziecko.
- Co? - Nie docierały do mnie słowa Liama.
Wbiegliśmy do szpitala, Danielle już tam była, lekarze ratowali (t.i). Stałem przed szybą i próbowałem pozbierać myśli. Liam z Dan weszli na salę i siedzieli przy jej łóżku, chłopak trzymał ją za rękę. Siedziałem na korytarzu, aż przyszedł do mnie przyjaciel.
- Harry, ja muszę ci coś powiedzieć, nie pozwoliłeś wcześniej wyjaśnić (t.i) tego wszystkiego więc ja to zrobię i nie przerywaj mi proszę.
Siedziałem cicho, a Liam zaczął mówić.
- Ona, ona nie chciała kłamać, robiła to by chronić cię i nas wszystkich. Czemu nie powiedziałeś nam, że wplątałeś się w takie towarzystwo, oni chcieli cię zabić. Paul wynajął (t.i), aby cię chroniła, nie mogła nam o tym powiedzieć, bo próbowali by zabić również i nas, nikt nie mógł się tego dowiedzieć. Ja przez przypadek odkryłem broń w jej pokoju, bałem się, byłem przerażony, ty nawet nie wiedziałeś, że masz podsłuch na telefonie. - Liam opowiadał mi wszystko, wszystkie szczegóły, a ja czułem się winny- Ona uratowała ci życie, uratowała je nam wszystkim. Chciała ci to wszystko wyjaśnić, ale ty jej nie pozwoliłeś, wyjechała z Londynu. Dwa tygodnie temu wróciła, spotkałem ją w budowniczym. Kupiła niedaleko mieszkanie i szukała farby do pokoju dziecka. Nie chciałem jej samej zostawić, tym bardziej w tym stanie, nie była niczemu winna, pomogłem jej pomalować pokój, naprawdę pięknie nam wyszedł. Później poznałem Danielle z (t.i), zaprzyjaźniły się. Harry powinieneś dać jej szansę, dać szanse jej i waszemu dziecku.
- To chłopczyk czy dziewczynka?- wyskoczyłem z pytaniem jak filip z konopi.
- Jeszcze za wcześnie, trzymaj to zdjęcie USG dziecka, (t.i) dała nam je w prezencie.
Powoli oswajałem się z tym wszystkim. Złość do niej mijała, choć wciąż malutki płomyczek tlił się we mnie, chciałem odbudować to wszystko, chciałem być obecny w jej życiu. Ale czy potrafię jej zaufać?
- Mogę do niej wejść?
-Tak idź.
Wszedłem do jej sali, leżała krucha na łóżku, Liam i Danielle też weszli, siedzieliśmy razem.
-Dzień Dobry mam już wyniki badań, będziemy utrzymywali dziewczynę w śpiączce, jest silna, jej organizm walczy i chroni dziecko, lecz ona zbyta bardzo ucierpiała w tym wypadku, jej ciąża jest zagrożona i jeżyli byśmy ją wybudzili, dziecko może umrzeć i być może ona też - mówił lekarz, który wszedł do sali.
- Ile to będzie trwało? - zapytała brunetka.
- Do czasu, aż organizm nie będzie wystarczająco silny... miesiąc, dwa nie wiemy, jeżeli będzie gotowa sama się wybudzi...
Codziennie przychodziłem i siedziałem przy dziewczynie...
*** Twoimi Oczami ***
Ciche słowa " Kocham cię '' dotarły do mnie. Ten szept on przynosił ukojenie dla uszu i wydawał się być znany, więc czemu nie mogę go rozpoznać? Czemu cały czas siedzę w tym jednym miejscu ubrana w białą sukienkę? Czemu nie mogę się ruszyć? Zamykałam powoli oczy, zasypiałam. Zrobiło się ciemno i nagle wszystko znikło. Otworzyłam oczy i znalazłam się w jakimś pomieszczeniu, ale było normalnie. Szukałam wzrokiem po sali, aż odnalazłam jakiegoś chłopaka.
- Liam? -zapytałam szeptem.
- Obudziłaś się- Li podszedł i ucałował mnie w czoło.
- Co się stało? Miałam wypadek prawda?
- Tak, kiedy stałaś na chodniku wjechał w ciebie pijany kierowca, byłaś w śpiączce miesiąc...
- Co z dzieckiem, żyje ? - przerwałam mu.
- Tak, ale twoja ciąża jest zagrożona...
- Co? Ja nie mogę go stracić? Tylko dziecko mi zostało - oczy zaszły mi łzami, a wargi zaczęły drżeć.
- Nie stracisz, ( t.i) jest ktoś kto chcę z tobą porozmawiać, powiedziałem mu o wszystkim, wybacz...
- Kto?
- Odwróć się, stoi za tobą.
Wykonałam ruch i zobaczyłam Harrego....

proszę proszę daj następny! :3
OdpowiedzUsuń