- Dobra koniec na dziś- głos trenera wybudził mnie z tego dziwnego transu- Możesz iść.
Zeszłam z ringu i udałam się do szatni, ubrałam poprzednie ciuchy i wyszłam z pomieszczenia. Szłam do domu, popijając cały czas wodę, mój organizmy odwodnił się podczas zbyt dużego wysiłku. Otworzyłam drzwi i weszłam do domu. Udałam się do salonu słysząc odgłosy chłopaków. Wszyscy siedzieli na kanapie łącznie z Paulem.
-Już jestem, ale pójdę się położyć, źle się czuję
Powiedziałam i nawet nie czekając na odpowiedź poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łóżku i zmrużyłam oczy.
- Wszystko ok? Marnie wyglądasz? - do pokoju wszedł Paul.
- Tak, po prostu się odwodniłam.
- Ok masz tu swoją bluzę, ja będę się zbierał.
- Dziękuję.
Menadżer wyszedł, a ja zasnęłam. Poczułam delikatny dotyk na moich włosach. Otworzyłam oczy i ujrzałam Harrego.
-Co ty tu robisz?
- Martwię się o ciebie? - odpowiedział.
- Nie musisz, wszystko jest ok, potrzebuję tylko snu.
- Muszę, jesteś moim skarbem- chłopak pocałował mnie.
- Harry? Kochasz mnie?
- Tak bardzo mocno.
- Obiecasz mi coś?
- Wszystko.
- Nawet jeżeli mnie kiedyś znienawidzisz, obiecaj, że o mnie nie zapomnisz.
- Obiecuję, ale to nigdy nie nastąpi, a teraz śpij...
Loczek wyszedł z pokoju, a ja odwróciłam się na drugi bok i patrząc przez okno na gwiazdy, ponownie zasnęłam. Mocne szturchnięcia wybudził mnie ze snu, nade mną stali chłopcy.
- Co się stało?
- Wstawaj śpiochu, jedziemy do studia, chcesz jechać z nami? - zapytał uśmiechnięty Louis
- Jasne, zostawicie mnie na chwilę samą ubiorę się w coś czystego?
- Pewnie- chłopcy wyszli, byli wszyscy uśmiechnięci choć w oczach Liama wciąż kryło się przerażenie.
Ubrałam jakieś jasne Jensy, lekko poszarpane i do tego białą koszulkę, z lekkim dekoltem. Włosy rozpuściłam i wyprostowałam na szybko. Jak zwykle wzięłam swój sprzęt, tym razem nóż schowałam pod nogawką, miałam czarne conversy, więc nic nie było widać. Pistolet wsadziłam do torebki i wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół i jedząc szybkie śniadanie wyszliśmy do samochodu. Jechaliśmy jakieś 20 min, każde z nas milczało co było trochę krępujacę. Wysiedliśmy i udaliśmy się do studia. Zajęłam miejsce koło Paul i uważnie przyglądałam się chłopcą. Widać, że kochają to co robią. Śpiewając uciekają od wszelkich kłopotów, zatracają się w muzyce. Nie słuchałam wcześniej ich piosenek, chociaż pewnie jakaś obiła się o moje uszy. Teraz słysząc każdą kolejną piosenkę, każdą kolejną nutę, każde kolejne słowo, moje ciało ogarnia coraz większy zachwyt, a uszy i serce chcą więcej. I won't let these little things slip out of my mouth.
But if it's true. it's you.. it's you they add up to.
I'm in love with you.
And all your little things.
Ta piosenka, jej słowa najbardziej utkwiły mi w głowie. Chłopaki śpiewając ją nie ukrywali swoich emocji.
- Chwila przerwy- chłopcy wyszli z pomieszczenia i usiedli na kanapach niedaleko mnie.
- Idę do toalety zaraz wracam- rzekł Harry i wyszedł
Mijały minuty, a go nadal nie było, nie wracał, zaczęłam się denerwować.
- Chłopaki idźcie sprawdzić co on robi, minęło już 25 min- poprosiłam
- Spokojnie to Hazza nic mu nie będzie- odpowiedział roześmiany Lou
- Ja pójdę sprawdzić- dodał Liam i wyszedł
Po 10 minutach wrócił przerażony.
- Nie ma go nigdzie, na ziemi leżały jego dokumenty- mówił szybko
- Spokojnie może gdzieś wyszedł, na chwilę, a one mu wypadły- tłumaczył Zayn
Postanowiliśmy poczekać jeszcze 10 min.
- Dostałem sms od Harrego- krzyknął Liam- napisał " Pomocy "
Jak widzicie nie co zmieniłam wygląd bloga...
Podoba wam się czy wolicie poprzedni ?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz