sobota, 25 maja 2013

Opowiadanie z Harrym cz.10 "Jest pani w ciąży.."


Dni mijały, a ja stawałam się wrakiem człowieka, mało jadłam, mało piłam, nie odzywałam się, nie było mnie duszą. Na ziemi pozostało tylko moje ciało, które potrzebuję tylko jego. Straciłam go wraz z tym największym błędem jaki popełniłam, chciałam dać mu wszystko, ale zapomniałam, że czasu nie da się cofnąć, a za błędy płacimy wielką cenę, czasami aż za wielką. Kolejny dzień, kolejny koszmar, lecz tym razem było ze mną gorzej. Cały czas wymiotowałam, okropny ból w okolicy brzucha i głowy nie chciał ustąpić. Zakładając sweterek, wyszłam z pokoju i udałam się do szpitala, chciałam dowiedzieć się co mi jest, bałam się, że to anoreksja czy coś.
- Zapraszam- miły głos kobiety doszedł za drzwi
- Dzień dobry
Weszłam do sali i zajęłam miejsce, opowiedziałam z czym przychodzę, lekarka wykonała mi kilka badań.
- Proszę się ubrać, już po wszystkim- ubrałam się i zajęłam poprzednie miejsce.
- Co mi jest, czy to coś poważnego?
- Nie to tylko, to normalne, musi się pani zacząć dobrze się odżywiać i dbać o dziecko.
- Dziecko? Jakie dziecko?
- Pani dziecko.
- Ale ja nie mam dzieci- byłam zmieszana, nie wiedziałam o co chodzi.
- Jest pani w ciąży, gratuluję.
- Co? Jest pani pewna? - pytałam załamana bliska płaczu.
- Tak, to 4 tydzień.
- Boże co ja teraz zrobię? - mówiła do siebie- dziękuję do widzenie.
- Proszę pani.
- Tak? - zapytałam.
- Niech pani na was uważa i nie robi nic głupiego, to dziecko nie jest niczemu winne.
Bez słowa wyszłam z sali i szłam długim korytarzem do wyjścia. Wiedziałam kto jest ojcem, tylko z nim spałam. Weszłam do sklepu i stałam przed półką z alkoholem, chciałam sięgnąć po butelkę, kiedy coś mnie powstrzymało, a raczej świadomość, że noszę w sobie najpiękniejszą rzecz na świecie. Dotknęłam dłonią swojego brzucha i delikatnie pogładziłam.
- Obiecuje, że nic nam się nie stanie, damy radę, kocham cię skarbie.
Szeptałam to do maluszka, chociaż wiedziałam, że i tak mnie nie usłyszy. Zrobiłam zakupy, kupiłam dużo warzyw i oczywiście lody. Wróciłam do motelu, w którym mieszkałam od miesiąc i rozpakowałam swoje zakupy. Pierwszy raz się uśmiechałam, po tak długim czasie. Przygotowałam sobie posiłek i zjadłam go w całości. Zaparzyłam Herbatę i z kubkiem gorącej cieczy w ręku, usiadłam na balkonie. Ciepły sweter ogrzewał moje ciało, a wiatr delikatnie rozwiewał moje włosy. Patrzyłam na zachodzące słońce i oddawałam się chwili. Zapytacie co z chłopcami i Tomem? Nie wiem, nie mam kontaktu z nikim, nie mam kontaktu z tamtym życiem. Zmieniłam numer telefonu, odcięłam się, ale o Harrym nie zapomniałam, nadal go kocham. Dopijając ostatni łyk Herbaty, wróciłam do pokoju. Zamknęłam okno balkonowe, umyłam naczynia i poszłam pod prysznic. Dokładnie umyłam swoje ciało i owinięta ręcznikiem, wróciłam po piżamę. Ubrałam koszulkę, spodenki i stanęłam przed lustrem. Podwinęłam bluzkę do góry i przyglądałam się swojemu brzuchu. Był trochę większy, ale wcześniej tego nie zauważyłam. Położyłam się i przykryłam kołdrą, a moje myśli błądziły wśród tego co teraz będzie.....

2 komentarze: