wtorek, 6 sierpnia 2013

Opowiadanie z Harrym cz. 39 "Harry to twoja córeczka prawda ?"

Serce stanęło, a oddech ustał. Wielki uśmiech wkradł się na twarz, przywracając kontakt z światem. Szybko wbiegłem do sali, przytulając mocno dziewczynę, która sama bez niczyjej pomocy stała obok łóżka. Świadczyło to tylko o tym, że wraca do zdrowia.
- Mogę stać i chodzić - szepnęła uradowana, wtulona w moje ramię.
Radość bijąc z jej oczy i wielki uśmiech na twarzy, uskrzydlał moje serce. Po 2 i pół tygodnia pierwszy raz podniosła się samodzielnie z łóżka i wykonywała pierwsze kroki. Entuzjazm w jej głosie przypominał radość jaką wszyscy przeżywają kiedy dziecko zaczyna stawiać pierwsze kroki. Nie mogąc się już powstrzymać, musnąłem jej wargi. W końcu po tak długim czasie poczułem smak jej ust. Pragnąc więcej, z każdą chwilą pogłębiałem pocałunek, mając gdzieś, że ryzykuje wiele. Liczyła się tylko ta chwila i ona...

*** Twoimi Oczami ***
Trwając w pocałunku, czułam jak się rozpływam. Napierał na moje usta delikatnie, a zarazem jakby zaraz miał nastać koniec świata. Jego silne ręce podtrzymywały moje ciało, w razie upadku. Czułam się bezpiecznie i wyjątkowo. Do tego wszystkiego dołączała się radość z wykonach przeze mnie kroków. Włożyłam w to masę siły i się udało. Wszystko powoli wracało do normy, a ja odzyskiwałam siły... wracałam do życia.

*** Oczami Harrego ***
Odsunąłem się od dziewczyny, dając jej odetchnąć i złapać powietrze. Chwyciłem ją na ręce i ułożyłem na łóżku szpitalnym, nie chcąc by się przemęczała. Usiadłem obok niej na krześle i trzymając za rękę przyglądałem się jej.
- Harry co z Darcy?
- Wszystko dobrze, zaczyna siadać- uśmiechnąłem się.
- Tęsknie za nią, chciałabym ją zobaczyć i przytulić.
Tyle dni ominęło ją z jej życia.
- Wiem skarbie jeszcze trochę, ona też za tobą tęskni- ucałowałem jej czubek głowy.
- A co u chłopaków? I jak w pracy?
- U chłopaków dobrze, cały czas zajmują się Darcy, a w pracy...- zawahałem się, bojąc się jej reakcji- mamy długą przerwę, przerwaliśmy wszystko i przełożyliśmy trasę koncertową.
- Wiedziałam, że tak będzie, niszczę ci karierę...Harry ty nie możesz, wracaj na scenę, nie przejmuj się mną, jestem dla ciebie ciężarem. Ja nie chcę tego...- z jej oczu spłynęła łza, którą szybko wytarła, nie chcąc bym ją widział.
- Nie gadaj głupot- usiadłem bliżej niej na łóżku.- Nie niszczysz mi kariery, sam podjąłem taką decyzję i nigdy nie myśl, że jesteś moim ciężarem, bo jesteś wszystkim i bez ciebie umarłbym- pocałowałem jej usta, chcąc jeszcze bardziej upewnić, że słowa płyną prosto z serca.
Ona wtuliła się we mnie, a ja cieszyłem i napajałem się jej bliskością. Później lekarze podali jej lekarstwa, które brały odpowiedzialnosć za senność dziewczyny. Głaskałem ją po włosach, aż usnęła.

Wszedłem do naszego wspólnego mieszkania, chcąc zrobić porządek ze wszystkim. Wysprzątałem cały dom, wszystko lśniło, wszystko było gotowe i czekało na powrót ( T.I). Chciałem aby była ze mnie dumna, by było jej dobrze i niczego nie brakowało. Ubrawszy czyste ciuchy pojechałem do chłopaków po Darcy. Ubrałem ją w kolorowe body, kremowy kaftanik, tego samego koloru pół śpiochy, kurteczkę, słodką czapeczkę z uszami misia i wsadziłem ją do nosidełka. Zapiąłem i przykryłem różowym kocykiem. Schodząc z małą po schodach, pożegnałem domowników i umieściłem fotelik na siedzeniu pasażera z przodu. Pojechałem z małą najpierw do sklepu, zrobić zakupy. Pierwszy raz widziano mnie z córką w takich miejscach, ale teraz chciałem aby cały świat dowiedział się jakie mam szczęście. Dużo paparazzi robiło nam zdjęcia, ale ja to zlewałem. Wsadziłem córeczkę z nosidełkiem w wózek sklepowy i jeździłem, między półkami, zabawiając ją. Maleńka śmiała się, robiąc różne minki, jej oczy błyszczały jak dwa diamenty, rozczulając moje serce. Skończywszy robić zakupy, wsadziłem reklamówki do samochodu i wyjąłem małą z nosidełka. Otulając ją szczelnie kocykiem, zamknąłem samochód i szedłem z Darcy przez park. Pokazywałem jej przyrodę, ludzi, zwierzęta, otaczający nas świat. Patrzyła na wszystko z zaciekawieniem, co rusz poznając nowe rzeczy. Zauważyłem grupkę dziewczyn idących w naszym kierunku, piszczały.
- Możemy autograf i zdjęcie prosimy!!! - powiedziała jedna krzycząc i płacząc.
- Pewnie, tylko nie krzyczcie- uśmiechnąłem się.
Stanąłem obok nich, aby mogły zrobić sobie zdjęcie, następnie rozdałem kilka autografów i chciałem się pożegnać.
- Harry to twoja córeczka prawda? - zapytała brunetka, burząc mój plan.
- Tak.
- A gdzie twoja dziewczyna ( T.I)?
- Narzeczona- poprawiłem ją, a ich oczy stały się niczym 5zł- ona.. ona leży w szpitalu, jest ciężko chora, nie hejtujcie jej błagam was...
- Przykro nam, ona wyjdzie z tego?
- Tak, chyba tak, przepraszam, muszę iść.
Udałem się do samochodu i wróciłem do mieszkania (t.i) i mojego. Rozpakowałem zakupy, wykąpałem, nakarmiłem i uspałem małą po czym wszedłem na twittera. Przeglądałem twety, sprawdzałem wiadomości, kiedy natknąłem się na zdjęcie z fankami z dzisiaj. A pod spodem dopisek, mający na celu obronę (t.i) przed hejterami i hejtami. Wszyscy podawali to dalej, nie zwykłe ile fanki mogą zdziałać. Zamknąwszy laptopa, poszedłem się wykąpać, po czym położyłem się spać.


2 komentarze:

  1. Całe szczęście że zdrowieje, mam nadzieję że niedługo wyjdzie ze szpitala.
    Kiedy następny???

    OdpowiedzUsuń
  2. Następna jutro, ponieważ będzie to chyba ostatnia część i muszę nad nią popracować. Ale zaczniemy nowe opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń